Dom Samotnej Matki Wrocław

Tematy

 

nowa płyta DaNiElSa

Inwestycję w obiekty sportowe są ze wszechmiar słuszne, bo w zdrowym ciele zdrowy duch.
Ja jednak obok inwestycji w ronda i obiekty sportowe, widziałbym inne inwestycje typu mieszkania komunalne, żłobek, dom starców, dom opieki nad obłożnie chorymi, dom samotnej matki, schronisko dla bezdomnych, hostel.
Jeżeli to zostanie zbudowane to nic nie stałoby na przeszkodzie aby w Oleśnicy wybudować
np. planetarium, wesołe miasteczko takie jakie jest w Chorzowie, kryty stadion na 40 tys. widzów z wysuwaną murawą, kolejkę linową lub magnetyczną do Wrocławia, odkrywany basen z prawdziwą plaża i sztuczną falą, coś takiego jest w Japonii - koszt kilka miliardów $.
Aha jeszcze na wodociągach można by wybudować skocznie narciarską, ze sztucznie naśnieżanym stokiem



Arletko- rzeczywiście, mało pisałam- przepraszam. Za każdym razem jak próbuję poczytać forum to Michałek buntuje się, bo chce się ze mną bawić i nie w smak mu samotna zabawa nawet na 5 minut. Rozstania znosi dość gładko. Opiekuje się nim Damian. Michałek akurat ma porę drzemki, karmienia i zabawy jak mnie nie ma więc tatuś musi się wykazywać ale idzie mu super. Mnie Michaś wita buziakiem z otwartą buźką i słowem "mama" które wypowiada od 3 dni:) Jestem wniebowzięta!!!
Dzieci w szkole (mam czwórkę dzieci w zerówce) przekochane...ale jak będzie, to pokaże czas. Mam też nauczanie indywidualne j. polskiego w 6klasie, ale to dopiero przede mną. Jeszcze nie miałam tych lekcji.
W niedzielę jedziemy do wrocławia, będę matką chrzestną..ach, mam tremę. A w sobotę Michaś odwiedzi swoją chrzestną w jej nowym domu.
No..naprawdę mimo szczerych chęci muszę już zmykać bo Michał stoi przy mnie i szarpie mnie za rękę....i jak tu pisać...
Herbata mi wystygła, obiad nie ruszony...uroki macierzyństwa...




Co sie ma nieudolność władza miasta do postępku zakonnic, które wyrzucają osoby w potrzebie na bruk?

Ano to, że krytykujesz katolicką moralność, za to, że przez wiele lat była jedynym powodem, dla którego prawie 700 tys. miasto miało Dom Samotnej Matki. Ciekawe rupert, że przez tyle lat na forum ani razu nie napisałeś o tym, jak bardzo kuleje świecka moralność we Wrocławiu i jak bardzo przydaje się moralność katolicka. Teraz nagle toczysz pianę, zapominając zupełnie, że to właśnie katolicka moralność dawała przez wiele lat schronienie samotnym matkom i ich dzieciom.



Rafał, z tego co Martva pisała wynika, że nie je mięsa.

Wcześniej już pisałam na ten temat, ale powtórzę jeszcze raz:
w przypadku realnego zagrożenia życia kobiety zmuszanie jej do donoszenia ciąży jest takim samym przestępstwem jak aborcja. Kobieta może zdecydować, że narazi się na śmierć (licząc na cud) ale musi to być jej suwerenna decyzja.
Mam mieszane uczucia, jeśli idzie o gwałt, ale też raczej skłaniam się do pozostawienia wyboru kobiecie - szczególnie, że często jest tak, jak pisała corpse bride, kobieta nie mogąc usunąć niechcianej ciąży usuwa siebie. Czy jej śmierć nie obciąża sumień gorliwych obrońców życia?

Pewnie wywołam burzę, ale uważam, że zamiast niszczyć życie wielu kobiet i ich niechcianych, niekochanych dzieci, które często kończą w worku foliowym w śmietniku lub w najlepszym razie w domu dziecka, Państwo powinno wspierać dzieci już narodzone.
Popatrzcie na tragedię dzieci z Kliniki Hematologii we Wrocławiu w momencie zablokowania konta przez komornika, popatrzcie na inne niedofinansowane szpitale, ciągłe publiczne zbiórki na taką, bądź inną operację ratującą życie - gdzie jest opieka Państwa?
Nie chcę już wspominać o głodowych zasiłkach dla samotnych matek, które z takich, czy innych powodów nie mogą pracować - gdzie jest opieka Państwa?

Edit: I żeby nie było, że nie wiem o czym mówię - ja byłam samotną matką.



Moja mama uważa, że ona potrzebuje kompleksowej pomocy i powinna zgłosić się do:
- Betlejem: schronisko dla matek ciężarnych, Wrocław ulica Kołłątaja 31 lok. 4c; tel. 3448424.
- Dom samotnej matki im. św. Siostry Faustyny Kowalskiej: Wrocław pl Grunwaldzki 3c; tel. 3280098.
- Ośrodek wsparcia i interwencji kryzysowej dla kobiet i matek z dziećmi, stowarzyszenia pomocy ludzie-ludziom; Wrocław ul. Obornicka 99. Tel. 3529403.



Zenek-Mieszkał we Wrocławiu z ojcem, jego matka nie żyła. Zdecydował się na porzucenie domu, bowiem ojciec pił, nie żywił wobec syna żadnych ciepłych uczuć, odrzucał go. Stało się to przyczyną tragedii chłopca, który zdobył się na odwagę opuszczenia domu i samotnej wędrówki w poszukiwaniu wuja. Zenek zawsze był odważny, czego dowodził swym codziennym postępowaniem. Umiał też zdobyć się na czyn wręcz bohaterski ratując dziecko. Odwadze towarzyszyła samodzielność i zaradność, np. świetnie radził sobie na wyspie, posiadał dziesiątki praktycznych umiejętności. Był chłopcem wysokim, sprawnym fizycznie, niezmiennie imponował rówieśnikom.

Bohater "Tego obcego" był skryty, zdecydowanie małomówny, nieufny wobec ludzi, nawet dla najbliższych przyjaciół bywał opryskliwy. Jednak stanowiło to tylko rodzaj maski-nie chciał przez innymi okrywać swego nieszczęścia, jakby wstydził się tego, co zaszło między nim a ojcem. Pod wspominaną maską ukrywał się chłopiec wrażliwy, zdolny s=do wyższych uczuć, tęskniący za rodzinnym szczęściem. Ktoś zawsze ambitny i pracowity, wręcz uparty. Te prawdziwe cechy charakteru Zenka są dobrze widoczne w jego stosunku do Uli, w ich rozmowach.

Naturalnie samotna wędrówka sprzyjała i rozwojowi cech negatywnych Zenka. Przyjmował on pozę dorosłego, "twardego" mężczyzny, rozumiał ją jednak opacznie-jako np.umiejętność dokonywania drobnych kradzieży i okazywania przy tym braku skrupułów. Z pewnością neh=gatywne cechy chłopca rozwinęły się za sprawą jego ojca, rodzinnego nieszczęścia, braku miłości i rodzicielskiej opieki.
Ula-To dziewczyna bardzo wrażliwa, zastanawiająca się nad każdym swym czynem, słowem, skłonna do reflekcji, zdecydowanie przestrzegająca przyjętych norm moralnych-przykładem niech będzie sprawa kradzieży jabłek. Ula była zdolna do poświęceń dla przyjaciół, ciężko pracowała, by oddać ukradzione przez Zenka pieniądze. Chłopiec szybko stał się jej bardzo bliski, łączyła ich nawet młodzieńcza miłość.

Z całej "załogi" zajmującej wyspę Ulka była osobą pozornie najmniej praktyczną, zaradną, za to najbardziej refleksyjną, o zdecydowanie największym życiu wewnętrznym. Jej psychikę, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Zenka, ukształtowało życie rodzinne, dziewczyna była półsierotą, nie miała matki, latami wychowywała się również bez ojca. Do tego ostatniego miała stosunek zdecydowanie negatywny, nieufny. Dopiero w końcowych fragmentach powieści, za sprawą całej historii z Zenkiem, nastąpił przełom w stosunkach córki z doktorem. Ojcowska miłość, oparcie i zaufanie były Uli niezykle potrzebne, podobnie jak przyjaźń rówieśników-choćby Pestki, dziewczyny niemal pod każdym względem różnej od Uli.


Designed by Finerdesign.com